I Love 1D

czwartek, 28 lutego 2013

Niegrzeczny Louis ;D

Obiecałam, muszę. Imagin dość smutny ;( Nie mam humoru, więc wam też go zepsuję xD Ok, jutro część druga Zayn (na życzenie Wiki). Dziś tak słucham smutnych piosenek i mnie jeszcze bardziej dobijają... Ale jutro chociaż piąteczek. Louis przedstawiony jako zwykła osoba. Proszę:

Jesteś dziewczyną, która wdaje się niepotrzebnie w bójki, kłótnie, chodź tego nie chce. I ostatnio poznałaś chłopaka, Louisa. I to przez niego. Nie chcesz z nim zrywać kontaktu, więc nie mówisz mu o tym że nie chcesz już tego wszystkiego. Poznaliście się na koncercie Rockowym. Od razu wiedziałaś że jest taki jak ty. Wszyscy ci mówią że to tylko zwyy podrywacz i że ty to kolejna laska do wykorzystania, bo to dziewczyny tylko go bronią przed policją. Każdy ci to wmawia, ale ty w to nie wierzysz. On cię kocha... Idziesz do jego domu, podobno robi jakąś domówkę. Nie masz nic przeciwko temu. Ubierasz się w to: http://www.faslook.pl/media/cache/e5/a4/e5a43f219172d2fb45d7d89683ebb8e4.jpg. Masz bardziej Rockowy styl. Idziesz, idziesz, i jesteś!
 Ty - Hej, Mike jest Louis?
Mike - Jest, a ty na domówkę?
Ty - Taa, a masz coś przeciwko?
Mike - Nie... - dziwnie się na ciebie patrzał, a ty nie wiedziałaś o co chodzi.
Ty - Co taki jesteś dziwny?
Mike - Nie wcale że nie!
Ty - Ok, ok, wpuść mnie!
Mike - Proszę damo!
Ty - Nie podlizuj się! - powiedziałaś, raczej krzyknęłaś i weszłaś do środka.
Ty - Hej Lou!
Lou - No cześć...
Ty - Co wy dziś tacy jacyś?!
Lou - Bo wiesz to impreza dla samych chłopaków...i no wiesz...
Ty - To dziwne, bo ja tam widzę dziewczynę Nicka! A nie...
Lou - To nie jego dziewczyna. - powiedziął kpiącym głosem.
Ty - Czyli kto?!
Lou - Yyym, striptizerka. Nick ją zaprosił....
Ty - Dzięki, a ty z chęcią to ogłądasz, no nie?!
Lou - Nie!
Ty - Tak, już widzę co będzie jak wyjdę!!! - krzyknęłaś i wyszłaś trzaskając drzwiami. To on zaprosił tą striptizerkę. Widać to... Idziesz w szybkim tępię. Nie patrzysz na nic. To cię nie obchodzi. Jednak nagle odwracasz się. Widzisz Louisa biegnącego za tobą.
Lou - To nie ja, przysięgam. Wybacz to i tak nie ja! Wróć do mnie! To nie ja!!! - krzyczał coraz głośniej.
Ty - Dostaniesz drugą szansę, ale ja cię kocham coraz mniej, więc wiedz o tym...
Lou - Kocham cię!


****************************** TRZY LATA PÓŹNIEJ ******************************

Louis jest gwiazdą, był w X-factor. Ma zespół, One Direction. Jest taki jak był. Jesteś jego dziewczyną, znasz go na wylot. To wszystko każe im udawać Paul, a ubierają ich tylko stylistki. Więc oni tylko wyglądają na takich idealnych. Louis lubi ryzykować, bawić się innymi. Tobą również. Mówi że kocha... to nie prawda. Dzisiaj macie jechać do lasu. Lou ma się z kimś 'rozliczać'. Nienawidzisz tego. Przeważnie kończy się to na bójce. Ale ty nic na to nie poradzisz.
Lou - Jedziemy!
Ty - Już idę... - powiedziąłaś i wsiadłaś do samochodu. Jechaliście około godziny. Aż jesteście. 
Lou - Wysiadaj! - krzyknął, ty wysiadłaś i on zamknął samochód.
Ktoś - Ty gnoju, Louis, jak my się dawno nie widzieliśmy.
Lou - No widzisz, o takich się nie zapomina... - powiedział i podszedł bliżej do ktosia.
Ktoś - A ona?! Wspólniczka, adwokat?
Lou - Dziewczyna. - przyglądałaś się wszystkiemu uważnie.
Ktoś - Oddawaj kasę!
Lou - Tak, po co tu przyjechałem, żeby zobaczyć wroga. Nie oddam, nie ma. Zniknęło.
Ty - Lou jaka kasa?!
Ktoś - Zamknij się, gówniara nie ma prawa się wcinać. - zezłościło cię to że Louis nawet nic nie powiedział.
Lou - To narka!
Ktoś - Ok, Bob! - zawołał ''Ktoś'', a zza niego wyszli jacyś wielcy, silni faceci. Zaczęli bić Louisa. Chciałaś pomóc, ale jakiś goryl złapał cię od tyłu i nie puszczał. Darłaś się żeby go zostawili, nic to jednak nie pomogło. Musiałaś na to patrzeć, nie chciałaś... Widziałaś że twój Lou, ledwo co żyje... Dopiero zrozumiałaś że kochasz tego gnojka. Nie miałaś telefonu, nie mogłaś zadzwonić pod żaden numer. Coś bardzo mocno walnęło cię w głowę. Upadłaś...

******************************* JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ ******************************

Obudziłaś się obok Lou, na ziemi w tym samym lesie. Bolała cię mocno głowa, złapałaś się za nią, buła cała we krwi. Zaczęłaś szybko budzić Louisa, ale to poszło na marne. Nie żyje. Krew ci ciekła coraz bardziej z głowy. Obra był coraz bardziej zamazany... Usłyszałaś tylko głos Louisa:
Lou - Chodź do mnie, nigdy mnie nie zostawiłaś. Albo zostań ciesz się że jeszcze żyjesz! - spojrzałaś na Lou, dalej nic. Ty jednak posłuchałaś tego głosu. Tego pierwszego zdania... I zamknęłaś oczy na zawsze...

Mi się on nie podoba. A wam? Piszcie, proszę. Jakiś taki dziwny wyszedł, ale to tylko moja opinia. Pa!