I Love 1D

czwartek, 28 marca 2013

Koncert Justina Biebera. Liam

Siemka! Już ponad 600 wyświetleń, a komentarzy wciąż brak. A właśnie na komentarzach mi najbardziej zależy. Proszę o wasze opinie na temat moich imaginów.

Czytasz = Komentuj!

Bo jak mam pisać imaginy, gdy nie wiem czy wam się one podobają? I jeszcze chciałam napisać, że w konkursie wygrywa narazie Zayn, więc jeśli nie podoba ci się Zayn, to zagłosuj na kogoś innego! Siedzę w łóżku i słucham One Way Or Another, bo leci na 4funtv (for fan ti wi) xD Dobra o Liamie imagina proszę:

Jak zwykle wstałaś o ósmej nad ranem i wzięłaś laptopa do łóżka. Zapowiadał się zwykły dzień w Londynie. Jesteś już tu od miesiąca. Nie masz w Londynie za dużo przyjaciół, tylko córka sąsiadki jest twoją koleżanką. Jesteś jedyną Polką w tej okolicy. Przyjechałaś tu szukać pracy, ale jesteś za leniwa żeby pracować. Jedyną pracą, do której byś chciała chodzić to dziennikarka. Idziesz zrobić sobie śniadanie, abyś mogła iść najedzona do sklepu spożywczego, ponieważ w lodówce masz masło, ser i w szafce chleb. Gdy byłaś w trakcie robienia sobie kanapki, weszła do mieszkania Lana (córka sąsiadki). 
Lana - Hej! [T.I] idziesz ze mną na koncert?
Ty - Czyj?
Lana - Justina Biebera!
Ty - Ile kosztuje bilet?
Lana - Wygrałam dwa bilety za darmo! Raczej bo wysłałam sms-a.
Ty - Zależy kiedy?
Lana - Dzisiaj 19!
Ty - No dobra, dobra, ale spadaj bo muszę posprzątać!
Lana - Ok, przyjdę po ciebie!
Ty - No... - nie za bardzo chciałaś iść na ten koncert, ponieważ Lana nie jest za ładna i nie za bardzo lubiana, ale co innego masz do roboty? Poszłaś do sklepu i kupiłaś: mleko, szynkę, chleb, cukierki, żelki, ciastka, lizaki, ogórki, mąkę, ziemniaki, rybę itd. Przyszłaś do domu, zostawiłaś zakupy i poszłaś do sklepu, kupić sobie nową torebkę i okulary. Kupiłaś takie okulary i taką torebkę. Nie wiedziałaś w co się ubrać, bo nie jesteś Bielieberką, więc nie chcesz ubierać się w jakieś koszulki z nadrukiem Biebera. Poszłaś do Lany, spytać się w co ona się ubiera. Zapukałaś.
M Lany - Tak? O cześć [T.I].
Ty - Dzień dobry, jest Lana?
M Lany - Tak już ją wołam. Lana!!!
Lana - Czego?!
M Lany - [T.I] jest!
Lana - Już! - krzyknęła zeszła po schodach i podeszła do ciebie. - Hej! Co tam?
Ty - W co się ubierasz na ten koncert?
Lana - Koszulkę z Justinem Bieberemmarynarkę, spodenkimartensy. A ty? Może też tak jak ja ale w innych kolorach?
Ty - Niezły pomysł! - Lana być może była nie za ładna, ale styl miała super. Założyłaś koszulkęmarynarkę, spodenkimartensy tylko że w innych kolorach. Torebki i okularów nie brałaś. Tylko poszłaś jeszcze do sklepu po nową torebkę pasującą do zestawu.  <KLIK>. Jeszcze oczywiście fryzura. I paznokcie na czerwono. Jesteś gotowa! Jeszcze oczy tuszem do rzęs i błyszczyk. Teraz gotowa! -Ding, dong!
Ty - Kto to? - powiedziałaś po cichu. Nie mogła być to Lana, bo jest dopiero 15. Poszłaś zobaczyć kto to.
Ty - Nie znam gościa, otworzyć czy nie? - szeptałaś do siebie, a facet przed drzwiami się niecierpliwił. - Ok, otwieram!
Ty - Proszę! Otwarte!
- Dzień dobry, dla pani. Pani [T.I i N]?
Ty - Tak?
- To dla pani proszę podpisać.
Ty - Dziękuję już podpisuję. - podpisałaś i wzięłaś kwiaty od kuriera.
Ty - Ciekawe od kogo? - cieszyłaś się że w końcu ktoś dostrzegł ciebie. - Ding, dong!
Ty - Czego znowu?! Oj sorry Lana...
Lana - Nic nie szkodzi. Od kogo kwiaty?
Ty - Od kuriera.
Lana - Ale od kogo?
Ty - No nie wiem!
Lana - To sprawdź!
Ty - Już, od: Nie znasz mnie, nieznajomy.!
Lana - Pokaż mi to!
Ty - No tak pisze! Nie oddam moich kwiatków!
Lana - No dobra, świetnie jesteś ubrana. Ej przyszłam żebyś mi włosy wyprostowała i zrobiła makijaż!
Ty - Ok, poczekaj poszukam prostownicy i kosmetyków. - poszłaś do łazienki po prostownicę i kosmetyki.
Lana - Ale pomaluj mnie tak jak ty jesteś, i weź mi te krosty zrób niewidzialne!
Ty - Czyli korektorem do makijażu tak?
Lana - Mów jak chcesz, ale mają być niewidzialne.
Ty - Dobra, dobra. - wyprostowałaś jej włosy i nałożyłaś makijaż.
Lana - Która godzina?
Ty - 17.59.
Lana - Za 31 minut spadamy!
Ty - A gdzie to jest?
Lana - Kilkanaście, kilka ulic stąd.
Ty - Zdążymy?
Lana - Będziemy za szybko!
Ty - W którym rzędzie będziemy?
Lana - W pierwszym!
Ty - Fajnie! - powiedziałaś i zaniosłaś kosmetyczkę i prostownicę. Do torebki schowałaś telefon, portfel błyszczyk, tusz do rzęs i poszłaś z powrotem do Lany. 
Ty - To jesteś gotowa?         
Lana - Jeszcze idę po torebkę.
Ty - To ja będę czekała przy tym butiku. 
Lana - Ok! - poszłaś pod butik i zaczęłaś oglądać wystawę. 
Lana - Co taka zapatrzona w wystawę? 
Ty - Nie wiem, zamyśliłam się. Chodź!
Lana - Już! - poszłyście na koncert. O 18.40 byłyście na miejscu. Zobaczyłyście tysiące Bielebers czekających na koncert. Bileciarz kasował bilety. Ustawiłyście się do kolejki. Dałyście mu bilet i weszłyście do pierwszego rzędu. Justin wszedł na scenę, zaczął coś śpiewać, ale ty i tak go nie słuchałaś. Poczułaś że ktoś łapie cię za rękę. To ochroniarz! 
Ty - Czego pan ode mnie chce? Ej puść mnie! - wyrywałaś się. 
Ochr. - Rzuciła pani Justina torebką, a później ją z powrotem wzięła.
Ty - Nie prawda!
Ochr. - Wszyscy widzieli.
Ty - Na przykład?!
Ochr. - Czy pan widział jak ta pani rzuciła torebką w Justina?
- Nie! To ta obok, w różowych włosach!
Ty - No właśnie! To nie ja!
- A tak po za tym jestem Liam.
Ty - Liam Payne?
Li - Tak, skąd wiedziałaś?
Ty - Lubię One Direction i od razu cię poznałam.
Li - A ja od razu cię polubiłem.
Ty - Dziękuję, ja cię zawsze kochałam!
Li - Super, a kwiaty doszły?
Ty - Jakie kwia... a te! To od ciebie?!
Li - Widziałem cię w sklepie, i mi się spodobałaś.
Ty - A skąd mój adres?
Li - Tajemnica...
Ty - To ja jej nie chcę znać... - szepnęłaś dość głośno i pocałowałaś Liama, on od razu odwzajemnił pocałunek.


Dobrze, nie wiem czy napisać drugą część tego imagina, chyba że wy chcecie go dokończyć, piszcie w komentarzach ;D