I Love 1D

wtorek, 2 kwietnia 2013

Dedyk dla Kariny, Louis.

Hej, sorka że nie pisałam cztery dni, ale po prostu nie miałam czasu. Chyba mi wybaczycie xD ? Dzisiaj dedyk dla Kariny i jeszcze spróbuję napisać kilka imaginów. I jeszcze wyjaśnienie:
[T.M.B] - twój młodszy brat.
[T.S.B] - twój starszy brat.
[T.S.S] - twoja starsza siostra.
[T.M.S] - twoja młodsza siostra.
Jak takich nie masz to wymyśl sobie jakieś imiona.

                                      Dla Kariny ;)
 
Jesteś w parku ze swoim młodszym bratem, z młodszą siostrą, starszą siostrą i z mamą. Starszy brat został w domu, bo nie chciał iść z wami. Mama jest zawsze bardzo zapracowana, masz wszystko co chcesz, ona nie ma dla was żadnej chwili, więc cieszysz się z tego spaceru. Nigdy również nie rozmawiasz z mamą o ważnych dla ciebie sprawach, np. czy masz chłopaka. Ostatnio również sama chodzisz do lekarza. Odkąd tata zmarł, mama bardzo dużo pracuje. 
M - Yym, na którą jutro do szkoły?
Ty - Mamo jutro przecież sobota!
M - A no tak... - te wasze rozmowy... lepiej jak się już nikt nie odzywał.
[T.M.B] - [T.I], idziesz się ze mną pobawić na plac zabaw?
Ty - Taaa... - i tak nie wiedziałaś jak rozpocząć jakikolwiek temat z mamą, więc poszłaś.
M - [T.I], [T.M.B]! Poczekajcie!
Ty - Co...? - zapytałaś znudzonym głosem.
M - Może pójdziemy na jakieś lody, lub zakupy?
[T.M.S] - Na ziakupi, na ziakupi!
[T.M.B] - Na lody!!! - kłócili się.
Ty - Obojętnie...
M - To najpierw na zakupy, a jak będziemy wracać to pójdziemy po lody. Ok?
Wszyscy - No ok. - poszliście na zakupy, ty kupiłaś sobie tylko okulary zerówki w serduszka. Później na lody i tam wzięłaś cztery gałki, każda inny smak. Gdy doszliście do domu, twoje gałki (lód) były już zjedzone przez ciebie.
M - To ja idę do pracy.
Wszyscy - No wiadomo...
M - To pa, pa! - powiedziała, pocałowała każdego w policzek i wyszła. Jak zawsze. Ty poszłaś pograć na laptopie, starsza siostra z bratem i resztą, pojechali do babci, zostałaś sama. Zamknęłaś laptopa i poszłaś zrobić sobie placki. Później wzięłaś kąpiel i poszłaś spać. Obudziło cię światło wpadające przez okna. Zwinęłaś się szybko z łóżka i poszłaś do kuchni odgrzać sobie placki z wczoraj. Zadzwoniłaś do swojej przyjaciółki Natalii, która mieszka kilka ulic stąd. 
Ty - Hej Natalia, przyjdziesz dziś do mnie, byśmy gdzieś razem wyszły?
N - Dobry pomysł, nudzi mi się, zaraz przyjdę.
Ty - Ok, pa. - powiedziałaś i rozłączyłaś się. Natalia była u ciebie za ok. 15 minut. 
N - Hej jestem, ty jeszcze w piżamce?
Ty - No hej, a sorki za to.
N - Nic nie szkodzi. - odpowiedziała i weszła do środka. Ty oczywiście nie miałaś nic przeciwko temu. Ubrałaś się w to i wyszłyście z domu. Poszłyście do parku. Później Natalia, zaproponowała ci pukanie lub dzwonienie do drzwi i uciekanie. Od razu się zgodziłaś. Lubisz wykręcać ludziom żarty. 
N - Może tu, mieszka tutaj taka stara baba.
Ty - No ok! - zadzwoniłyście i uciekłyście. Później to samo.
N - A tego domu to nie znam...
Ty - Go tu prędzej nie było, ale pewnie też taka stara baba mieszka, bo tak jakoś starodawnie ten dom wygląda.
N - No zapewne! Chodź! - zadzwoniłyście do drzwi, chciałyście uciec, ale nagle bramka się za wami zamknęła.
N - Co teraz?!
Ty - Chodź za te drzewko!
N - Dobra! - schowałyście się za drzewo. Czekałyście za nim 10 minut. 
N - Idź spróbuj otworzyć, może się uda!
Ty - Nie, ktoś idzie! - denerwowałaś się. Zza drzwi wyszedł niski, blondyn ubrany w bluzę z kapturem, czapkę z daszkiem i duże ciemne okulary. 
Ty - Czemu on jest tak ubrany?
N - Bo ma zaraz okraść sklep, żart nie wiem!
Ty - Poczekaj, ok, wszedł do środka.
N - To teraz idź sprawdź!
Ty - No dobrze... - wyszłaś z za drzewa i pociągnęłaś za klamkę od bramki, nagle usłyszałaś że ktoś otwiera drzwi, odwróciłaś się i zobaczyłaś chłopaka w szelkach i koszulce w paski. Stałaś wryta w ziemię. Był bardzo przystojny...
Chł - Co tu robisz.? - powiedział ostro.
Ty - J... ja przyszłam zwiedzić twój ogródek... Jest taki piękny, ale już chyba pójdę...
Chł - Ok, chciałaś zadzwonić i uciec. Jesteś sama?
Ty - Tak..
Chł - Ok, wejdź do środka!
Ty - Zaraz...
Chł - Dobra, czekam w środku.
Ty - Yhy... Nati, chodź! Raczej przeskocz płotek tam! Widzisz!?
N - Tak! Pa!
Ty - Tak... - powiedziałaś i weszłaś do środka. 
Chł - Z kim rozmawiałaś?
Ty - Z Natalią. Raczej z Natalią przez telefon, z koleżanką.
Chł - Ok, jestem Louis Tomlinson, tam Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan i Zayn Malik.
Ty - Ja jestem [T.I].
H - Ładnie.
Lou - Odwal się od niej Harry.
H - Ale co ja?
Ty - Ha ha. Fajnie się kłócicie. - powiedziałaś i uśmiechnęłaś się do Louisa.
H - Tak wiemy. Chcesz coś do picia.
Ty - Herbatę.
H - Już się robi!
Lou - Jesteś Directionerką?
Ty - Nie, bo zapewne gdybym nią była to leżała bym już w szpitalu. 
Lou - Prawda. Ale dlaczego akurat do naszych drzwi zadzwoniłyście?
Ty - A czemu akurat byłeś w domu?
Lou - Ok, ok. To było głupie pytanie.
Ty - No raczej przechodziłyśmy obok tego domu.  - rozmawialiście tak około trzech godzin. 
Ty - To ja już pójdę... albo nie... 
Lou - A co się stało?
Ty - Bo mnie tu przyjaciółka przyprowadziła i nie znam za bardzo drogi...
H - To zostaniesz tu!!! - wydarł się z jakiegoś innego pokoju.
Lou - Czemu podsłuchiwałeś?!
H - Wcale że nie.
Ty - Fajni jesteście, więc jeśli Louis się zgodzi to zostanę...
Lou - No nie wiem, nie wiem, jesteś niegrzeczna. Ale zostań! - mówił śmiejąc się.
Ty - O dziękuję, jaki to zaszczyt że Louis Tomlinson pozwolił mi spać u siebie!
Lou - No widzisz, ale jaki to zaszczyt że księżniczka [T.I] nocuje u mnie!
Ty - Dzięki królewiczu. A gdzie będę spała.
Lou - U mnie w pokoju, a ja mogę na kanapie.
Ty - Nie, nie. Śpisz ze mną.
Lou - Dziękuję. Jakie zaszczyty!
Ty - No widzisz. - powiedziałaś i się uśmiechnęłaś.
Lou - Masz piżamę?
Ty - Tak, zawsze w gaciach noszę piżamę, na wszelki wypadek.
Lou - Czyli nie... Dam ci swoją koszulkę.
Ty - Ponownie dziękuję. - szepnęłaś dosyć głośno aby Louis cię usłyszał i pocałowałaś go w policzek.
Ty - Co się tak zarumieniłeś.
Lou - Wcale że nie.
Ty - Jak to nie?
Lou - No nie!
Ty - A teraz się napewno zarumienisz! - krzyknęłaś i pocałowałaś namiętnie Louisa.
Lou - Dziękuję. - szepnął cicho, a ty się tylko zaśmiałaś.
Li - Idźcie  wkońcu spać!
Ty - Louis chodź!
Lou - No idę, idę. - powiedział po cichu i położył się spać.
Ty - Dobranoc... - szepnęłaś Louisowi do ucha i położyłaś się spać.

                         Czasem przypadek zamienia się w najcudowniejsze marzenie.

Napisać drugą część? Pomóżcie bo nie wiem, pa!
 

2 komentarze:

  1. fajny to ja wika czekam na drugom czesc

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak ;) napisz następną xx.

    OdpowiedzUsuń