I Love 1D

wtorek, 21 maja 2013

"Nigdy się nie poddawaj" Liam

Co to ma być? Brak komentarzy! Jeśli czytasz komentuj, bo naprawdę, jest mi żal usunąć tego bloga... Sama dla siebie nie piszę! Tyle się napracowałam pisząc imaginy, kreując tego bloga, a tu nic! Teraz o imaginie. Masz na imię Jade (Dżejd), jesteś z Angli i to tyle.

 Muzyka - myślę że dobrze wybrałam :)

Masz trzy przyjaciółki są nimi: Amelia (miła i odważna), Julie (przyjazna i wierna), Anne (opiekuńcza i pomocna). Zawsze sobie pomagacie w trudnych sytuacjach. Kochasz je jak siostry, jesteś najmłodsza, później Amelia, Julie i Anne jest najstarsza. Nie masz Matki i ojca, zginęli w pożarze w domu twojej babci, ona też nie żyje. Gdyby babcia przynajmniej żyła, kochałaś ją, cały czas kochasz... Z twoimi przyjaciółkami poznałaś się, gdy dowiedziałaś się że trzy osoby najważniejsze w twoim życiu zginęły, wtedy nie miałaś już nikogo poza nimi, nie miałaś przyjaciół. Byłaś wtedy, na wsi, przy domu twojej zmarłej babci, na wzgórzu obok, nie chciałaś dalej tego ciągnąć, byłaś sama, tylko ty... Chciałaś się zrzucić z tego wzgórza i zakończyć wszystko. Wtedy Julie, Amelia i Anne, złapały cię za rękę i mocno przytuliły, nawet cię nie znały, ale popłakały się razem z tobą. Powiedziały tylko: "Nigdy się nie poddawaj", albo bardziej rozkazały, od wtedy się przyjaźnicie.

Am - Jade, kocham cię!
Ty - Za co? - powiedziałaś z pytającą miną.
Am - Pamiętasz Marca?
Ty - Tego co wyzwałam od pedałów?
Ju - Nie Jade! - śmiała się Julie.
An - Ten ładny!
Ty - Aaa! Bym na to nie wpadła. I co z nim nie tak?
Am - Wszytko jest tak, i to jak najbardziej!
Ty - To dlaczego o nim mówisz?
Am - Bo z nim chodzę! Fajnie nie?
Ty - Super, no wkońcu! - przytuliłyście się wszystkie do niej.
Ju - A najlepsze jest to, że ma ładnych przyjaciół!
An - Julie bez przerwy gada o jakimś Liamie!
Ty - A możę kiedyś ich Amelia z nimi zapozna?
Am - Na przykład dziś? O 16? W domu Marca?
Ju - Świetnie! Jade pokochasz Liama, jest taki ładny!
Ty - Mam nadzieję! - i tak zleciało kilka godzin, i zaczęły się przygotowania do wyjścia. Ubrałaś się w to (bez kolczyków) i uczesałaś tak. Anne Była ubrana tak, Julie tak, a Amelia tak. Lekki makijaż i jesteście gotowe. Szłyście wąskimi, londyńskimi, uliczkami. Śmiałyście się dużo. Ty chyba jako jedyna stresowałaś się przed poznaniem piątki chłopaków.

Am - Jesteśmy! - weszłyście do środka.
Ty - Hej...
An - Cześć!
Am - Ja idę do Marca!
Ju - Siemka.
Li - No część!
H - Siemankoo!
Lou - Witajcie dziewczyny!
N - No hejoł!
Z - Ta, siema, siema, spadam do Perrie, pa! - i wyszedł, jaki miły..
Li - Zayn jest niewychowany, sorka za niego.
Ty - Nic nie szkodzi! - uśmiechnęłaś się, a Liam odwzajemnił uśmiech. Dziewczyny spokojnie usiadły na kanapie obok chłopców, ty również zrobiłaś to samo po jakimś czasie. Koło ciebie usiadł Liam.
Am - Już jestem! Marc wyszedł. Przedstawię wam dziewczyny!
Ju - Spoko!
Am - To jest Anne, lat 20, to Julie, lat 19, ja jestem wiecie kto, mam lat 18, za miesiąc 19, a to Jade, lat 18, skończyła wczoraj.
Lou - Teraz my! Ja to Louis lat 21, Harry lat 19, Liam lat 19, Niall lat 19 i Zayn, którego nie ma 20 lat. 
Am - To już się znamy! Idziemy się gdzieś przejść? 
Ty - Z chęcią! - i tak minęł wam cały dzień, o 21 wróciłyście do domu, tylko Amelia została z Marcem w domu. Chłopcy również rozeszli się do swoich domów. 
Ju - Znamy One Direction, znamy One Direction, znamy One Direction! - cieszyła się Julie do wieczora. Wykąpałaś się, przebrałaś i poszłaś spać. Na drugi dzień budzi cię Anne:
- Jade, wstawaj! - płakała.
Ty - O co ci chodzi Anne?!
An - Amelia dzwoniła, krzyknęła: "Pomocy!" i bardzo szybko się rozłączyła, w oddali słychać było rozbijane szkło! Krzyki! Boję się o nią!
Ty - A Julie?
Anne - Dzwoni po ojca Ameli. - szybko ubrałyście się i wyszłyście z domu, rozdzieliłyście się. Anne poszła do Marca, Julie do ojca Ameli, ty chodziłaś ulicami, była godzina 03.00. Usłyszałaś w jakiejś uliczce krzyki i rozbijające się szkło, podeszłaś tam i nie wierzyłaś własnym oczom. Amelia leżała cała we krwi, a Marc i dwóch umięśnionych facetów, kopało ją. Popłakałaś się i potajemnie zadzwoniłaś po policje, schowałaś się za śmietnikami i czekałaś aż przyjadą. Nagle usłyszałaś kroki, zbliżające się w twoim kierunku, o nie!
 - Ty, patrz, następna do pobicia!
Marc - Będzie zabawa, o to Jade, to tym bardziej! - chciał już cię złapać, kiedy przybiegła Anne i Julie trzymające się za rękę, a za nimi policja. Zabrali ich i zadzwonili po pogotowie. Przyjechali bardzo szybko, jednak Ameli nie dało się już uratować... Ty, Anne Julie wróciłyście do domu, nie spałaś resztę nocy. Płakałyście całą noc. O 06.00 wstałyście z łóżka i się ogarnęłyście. 
Ty - Czemu tak się musiało stać?!
An - Nie wiem!!!
Ju - Nie ma jej już...
Ty - Chcę myśleć że Amelia pojechała na wycieczkę i że zaraz z powrotem wróci do domu i wszystko będzie dobrze!
An - Niestety tak nie jest, czasu nie cofniemy... - i tak minął tydzień. Przez ten tydzień zmieniło się coś co ma znaczenie w twoim życiu, chodzisz z Liamem, gdy dowiedział się o tym wszystkim, wspierał cię. Jesteś wśród osób, które cię kochają, nie ma tylko Ameli, ale na pewno gdzieś nad wami czuwa.

Li - Jade, nie przejmuj się... Amelia na pewno jest tam szczęśliwa... 
Ty - Wiem.. Ale trudno jest mi bez niej, nam... Anne i Julie też to bardzo przeżywają.. A Julie najbardziej... One ze sobą były najdłużej... Znały się już od czterech lat. - rozmawiałaś z Liamem patrząc w puste niebo, bez chmur. Doszły do was Anne i Julie. Julie płakała.
An - Julie, wiem że jest trudno, przyjaźniłyśmy się bardzo długo... Wiem że jest trudno...
Ju - Nie nie umiem się pozbierać! Zawsze jej pomagałam w trudnych sytuacjach! Wtedy mnie przy niej nie było... 
An - Powiedziałyśmy jej: "Nigdy się nie poddawaj", ona nie chciała się poddać to my się poddałyśmy, nie zrobiłyśmy dużo, za mało aby żyła...
Li - Anne! To nie wasza wina! To Marc! Nie wy!
Ty - Liam ma racje zrobiłyśmy dużo, i tak by się nie udało gdybyśmy zrobiły więcej, to ona chciała się poddać... I dokonała właściwej decyzji. - poszliście do domu i zaczęliście pakować rzeczy Ameli.
Dużo tego było. 

                                                      Kilka miesięcy później... 

Ty - Gdzie Julie? - zapytałaś Anne.
An - Nie wiem, gdzieś rano wychodziła.
Ty - Zadzwonię do niej.
An - Dobra. - zadzwoniłaś do Julie. Włączyła się poczta głosowa: "Jestem na wzgórzu, nie szukajcie mnie".
Ty - Jest na wzgórzu!!!
An - Szybko, idziemy po nią! - wybiegłyście z domu.
Ty - Tam jest! Julie nie!!!
An - Julie! Ni...eeeee! - rzuciła się.
Ty - Kolejna... czuję się jak w horrorze!
An - Jest kartka pod kamieniem!
Ty - Idę po nią! - wyjęłaś kartkę spod kamienia i czytałaś na głos:

                                                                 Przepraszam.
Powtarzałyście mi: "Nigdy się nie poddawaj", ale przepraszam, nie dałam rady. Amelia mnie potrzebuje. Chcę ją wkońcu zobaczyć. KOCHAM WAS. To dla was żyłam. Ponieważ miałam tylko was, ale ciągły płacz, te wspomnienia, wyżerały mnie od środka. Nie martwcie się o mnie... Jestem przy was, ja i Amelia, jesteśmy tu szczęśliwe. Nie chcę Chcę abyście żyły i były szczęśliwe. Jade, Liam to dobry chłopak, bądź z nim. Byłam w nim zakochana, ale ty go masz, do zobaczenia!
                                                                      Julie ♥

An - Boże! Zostałyśmy my dwie!
Ty - Ona kochała Liama... A ja z nim chodziłam...
An - Nie przejmuj się, to nie twoja wina!
Ty - Nie, to moja wina. - powiedziałaś i zadzwoniłaś do Liama.
Li - Halo?
Ty - Nigdy się nie poddawaj... - i rozłączyłaś się.
Ty - Anne, to wszystko nie ma sensu, chcę iść do Julie i Ameli. Jestem z wami. Na zawsze razem.
An - Nie zostawiaj mnie samej... Idę z tobą! Jestem z wami. Na zawsze razem. - złapałyście się za ręce i skoczyłyście... Na miejsce przyjechał Liam, sam.

Li - Jade, Anne, Amelio, Julie, dlaczego?! - zaczął płakać. Zadzwonił po pogotowie, usiadł na wzgórzu i patrzał na wasze trzy ciała. - Czemu to się w ogóle stało? Dlaczego mi to zrobiłyście? Będę się teraz tym wszystkim zadręczał... Nie chcę dalej żyć! - krzyknął, był przygotowany do skoku, ale przyszli chłopcy z 1D i go zatrzymali.
1D - Ty będziesz żył, musisz! Dziewczyny mówiły: "Nigdy się nie poddawaj"! Słuchaj tego!
Li - Ale one się poddały...

 Koniec imagina o Liamie, wyszedł taki se. Komentujcie, Pa!   
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz