I Love 1D

piątek, 2 sierpnia 2013

Louis, udawana dziewczyna cz.2

Przepraszam że nie dodawałam, ponieważ wyjeżdżałam, na długo ;(



Już dwa miesiące... Dwa miesiące od wyprowadzenia się z domu Louisa. Kilkukrotnie próbowałaś się do niego dodzwonić, przeprosić za wszystko, ale nie.. on chyba nie chce się pogodzić, fanki cię również znienawidziły. Całe życie ci się po prostu zawaliło.. Dopiero zrozumiałaś że to Louis nadawał mu sens. Już się poprawiłaś, wiesz jak to boli, jak ktoś kogo się kocha, cię odrzuca.. Skąd wiesz? Bo się zakochałaś w Louisie. W swoim udawanym chłopaku. I może Louis tego nie zauważał, ale tak jakby i tak wiedziałaś że niedługo będzie koniec, tego martwienia się o siebie nawzajem, dzielenie ze sobą domu... Już tego niema i nie wróci, bo to był KONIEC.. Tak jak znaleźć się w labiryncie bez wyjścia, bez drogi ucieczki. I wiesz że niczym nie naprawisz tego co było, nawet płaczem i głupimi słówkami typu:"Przepraszam Cię..". Szczerze mówiąc nigdy nie miałaś chłopaka, prawdziwego, którego kochałaś, z którym się całowałaś "tak na serio" i o którym zawsze pamiętałaś.. To dziwne bo masz już te 18 lat. W tym wieku powinnaś zacząć żyć, a nie kończyć. Ale musisz zapomnieć, po prostu musisz...


- Ding, dong, ding, dong! - wstałaś z łóżka, wyłączając swój laptop, by otworzyć drzwi.
- Kto tam? - powiedziałaś znudzonym głosem.
- Otwórz! - usłyszałaś głos jakiś chłopaków. Było ich chyba więcej..
- Kim jesteście? - zapytałaś stanowczo, przytulając się do drzwi.
- Otwórz, albo sami wejdziemy! - krzyknęli tak strasznie głośno, że się ich przeraziłaś i posłusznie otworzyłaś drzwi.
- Cześć, hej, czołem, witaj! - krzyknęło czterech chłopców, znanych ci chłopców.. Co chłopcy z zespołu Lou: Zayn, Harry, Niall i Liam. Jakoś od razu uśmiechnęłaś się na ich widok.
- Ty się lepiej tak nie ciesz. - powiedziałaś zachrypniętym głosem Harry.
- Dla... - nie pozwolili ci dokończyć.
- Bo nie masz się dodzwaniać do Louisa! Ma dziewczyne, dom, psa i jego starają się o dziecko! A ty tym wydzwanianiem tylko przeszkadzasz! - krzyknął wkurzony Zayn.
- No dob... - znowu...
- Zapamiętaj! Jeszcze raz zadzwonisz do niego to naślemy na ciebie prawnika! - odezwał się Liam.
- Ale ja chciałam go przeprosić! - krzyknęłaś przerażona tą całą sytuacją.
- To mu niepotrzebne... - powiedział spokojny Niall, łapiąc cię za ramię. Popłakałaś się. Chłopcy odeszli, trzaskając drzwiami. -  I co teraz zrobię? - pytałaś sama siebie. Poszłaś położyć się do łóżka. Zasnęłaś, a za ok.10 minut, zadzwonił dzwonek do drzwi. Tym razem otworzyłaś bez uprzedzenia. Był to Niall.
- Czego?! Przyszedłeś mnie dobić? Jak tak to won! - krzyczałaś pokazując znak wyjścia. 
- Niee.. Przyszedłem Cię przeprosić za nich... No chłopaków.
- No to dobra wejdź.. - zawstydziłaś się że tak bez wyjaśnień go oskarżyłaś. - N..n.Niall, a z kim Louis chodzi? - zapytałaś zmartwiona.
- Z taką tam Macy, głupia, bezczelna, brzydka, mam mówić dalej? - mówił siadając na kanapie.
- Nie.. dzięki. Ale serio wy mnie tak nienawidzicie?
- Ja nie, ale oni... nie wiem. W sumie kiedyś Cię nawet lubili.
- Serio?
- No tak.. ale później Lou nagadał im jakiś bzdur o Tobie i Cię tak od razu znienawidzili.
- Jakich bzdur?! - zapytałaś wstając z krzesła.
- Ja nic o nich nie wiem, nie słyszałem, ale wiem że mówił. - powiedział wstając z krzesła i wychodząc z domu. Pobiegłaś za nim i jeszcze w drzwiach domu, złapałaś go za ramię mówiąc:
"Co mówił?!" - Niall jak zwykle powiedział tylko "nie wiem" i wyszedł. Resztę dnia leżałaś na łóżku zastanawiając się nad jego słowami.

To druga część Louisa, udawanej dziewczyny, wiem że krótka, ale ostatnia mam nadzieję że będzie dłuższa od pierwszej i drugiej. Trzecią już piszę, ale  nie wiem kiedy pojawi się na blogu, bo trzeba będzie ją jeszcze trochę dopracować ;) To do napisania!

1 komentarz: