I Love 1D

poniedziałek, 23 września 2013

Niall ~We are young~ cz.I

                                                                        "Tonight...
                                                                     We are young
                                                            So let's set the world on fire
                                                      We can burn brighter than the sun"


         Mieliśmy siebie. Tylko siebie... Wiem, zaprzepaściłem moją szansę na nowe życie. To wszystko dzieje się tak szybko... Naprawdę, nie nadążam. Byłaś częścią mnie, utraciłem Ciebie, utraciłem połowę siebie. I nie mam jak się wyspowiadać, bo wiem że to wszystko tylko moja wina. Wszyscy powtarzali mi:"Uważaj na nią, to drogocenna rzecz, jest jak z porcelany, sama wyślizguje się z rąk, więc łatwo ją upuścić...", w chwili, w której utraciłem Ciebie, przypomniały mi się te słowa. Chyba za późno, było za późno żeby naprawić więź między mną, a Tobą. Wiedziałaś że próbuję to wszystko cofnąć, naprawić. Czułaś to, ja też to czułem. Wiem, że teraz żeby zapomnieć, upijasz się do upadłego w barach z różnym alkoholem, martwię się o Ciebie... Co jeśli ktoś wrzuci ci jakieś tabletki do napoju i skrzywdzi Cię? Jesteś piękna, więc każdy chciałby Cię w jakiś sposób zdobyć...
        
       Ale Ty nie chcesz mojej pomocy. Próbowałem już wiele razy, ale dlaczego nie dasz mi drugiej szansy? Nawet nie musiałabyś odpowiadać na to pytanie, wiem, jestem okropny... To że zdradziłem Cię wiele razy... Za każdym razem mówiłaś tylko:"Jesteśmy młodzi i głupi, popełniamy wiele błędów..." i głaskałaś mnie po ramieniu, uśmiechając się. Ale gdy tych "razów" pojawiało się coraz więcej, w tym uśmiechu, już nie tak szczerym jak na początku, widziałem w nim zawód i płacz... Oczy, zazwyczaj tryskające radością miałaś zaczerwienione od tych wszystkich wylanych z siebie łez. I w końcu nie wytrzymałaś i powiedziałaś mi to wszystko w twarz, płacząc, tak płacząc... Nie chciałaś tego, ale nie dawałaś sobie rady. Zawsze byłaś silna, wszyscy się temu dziwili, ale wtedy... To wszystko stało się z emocji, które sięgnęły ku górze.

   Właśnie jechałem do sklepu, chodź to dziwne, ponieważ była już dawno po jedenastej, a Niallowi właśnie teraz zachciało się zjedzenia hamburgera. Gdy zobaczyłem dziewczynę, którą właściciel baru właśnie wypychał z niego. Podjechałem bliżej, ciekawy całemu zdarzeniu, by zobaczyć czy przypadkiem nie znam dziewczyny. Wybiegłem z samochodu widząc że dziewczyna nie może ustać na własnych nogach i z zamkniętymi oczyma, przewraca się. Nie zdążyłem... Dziewczyna przewróciła się, upadając głową na rozbitą butelkę od taniej wódki. Szybko wyciągnąłem z kieszeni telefon i wybiłem właściwy numer. Zadzwoniłem na pogotowie, odpowiedziała mi spokojnym głosem jakaś młoda kobieta. Powiedziałem wszystko zgodnie z prawdą i nacisnąłem czerwoną słuchawkę, właściwie to tylko ją lekko dotknąłem na moim dotykowym telefonie. Spojrzałem na dziewczynę, pierwszy raz uważnie się jej przyjrzałem. Prędzej to w sumie nie miałem na to czasu.

   Była to [T.I]. Coś ty do cholery wyprawiasz?! Upijasz się w barze dla pijaków do nieprzytomności, a później w planach masz przewrócenie się? Chyba tak... Usłyszałem dźwięk jadącego pojazdu, dokładniej ambulansu. Zniecierpliwiony spojrzałem na [T.I], z jej głowy lała się stróżka krwi. Przestraszyłem się. Ostrożnie pozbierałem kawałki szkła, leżące obok głowy dziewczyny. W tej samej chwili podbiegli do nas dwaj ratownicy medyczni z noszami i różnymi opatrunkami w ręku. Za chwilę dobiegł jeszcze jeden. Zaczął pytać się mnie czy jestem kimś bliskim dla [T.I], oczywiście skłamałem, powiedziałem że widzę tą dziewczynę pierwszy raz na oczy. Po tym pytaniu odszedł jak gdyby nigdy nic i z powrotem wsiadł do ambulansu. Odjechali, a mi nie pozostało nic innego, jak powtórzyć tę czynność. Nie jechałem już po hamburgera, odechciało mi się. Ostatni raz spojrzałem na krew i rozbite szkło i odjechałem. Przez całą drogę myślałem o [T.I], zastanawiając się co jej się stało.

   Jest ranek, moimi planami na dzisiejszy dzień są: pójście do szpitala, zobaczyć co z [T.I]. I dalej nic mi nie świta. Ubrałem się w swój ulubiony strój i wyszedłem z domu. Skierowałem się w stronę szpitala. Gdy dotarłem, przedstawiłem się pielęgniarce, powiedziałem jej że jestem narzeczonym [T.I]. Trzeba być sprytnym. Pielęgniarka prowadziła mnie na dól, szedłem za nią, coraz bardziej się niepokoiłem. Zatrzymaliśmy się przed drzwiami z napisem:"KOSTNICA DLA OSÓB NIEUPOWAŻNIONYCH WSTĘP WZBRONIONY." Przestraszyłem się...

                                                   "I know I gave it to you months ago
                                                         I know you're trying to forget
                                                 But between the drinks and subtle things
                                                     The holes in my apologies, you now
                                                          I'm trying hard to take it back"


Proszę, oto imagin z Niallarkiem. Sądzę że wyszedł mi całkiem nieźle c(: Krótki, ale chciałam dodać coś jak najszybciej. Zapowiada się na dosyć długi kilkupartowiec :) Mam nadzieję że pojawi się więcej niż dwa komentarze ;c Więc to na tyle Bye :D


piątek, 13 września 2013

Zayn, rodzeństwo cz.2

Heloł ♥ Przepraszam że nie pisałam przez jakiś czas, ale wiecie, szkoła -.-

~*~ Oczami [T.I] ~*~

Jeszcze chwilę rozmyślałam nad tym co się przed chwilą wydarzyło. To dziwne. Może ja naprawdę coś do niego czuję... Nie jestem pewna. Na pewno wiem że to mam mieszane uczucia. Ocknęłam się dopiero wtedy gdy zawołał mnie Will wychodzący z toalety.
- Z kim rozmawiałaś? - zapytał obojętnym głosem.
- Nie, z nikim. - odpowiedziałam łapiąc się za głowę i kładąc się na kanapę. Will jeszcze później coś do mnie mówił, ale ja zasnęłam, zasnęłam szybko, chodź nie byłam zmęczona. Ostatnio dzieją się bardzo dziwne rzeczy w moim życiu, a to wszystko dzieje się tak szybko, że aż za szybko.

~*~

Ciemno, ciemno w pokoju. Jak i w głowie. Nie wiem która godzina, nie wiem gdzie Will. Powinien być obok mnie. Zawsze tu jest. Zawsze jest przy mnie, chodź nie wiem gdzie bym się położyła, to i tak znajdzie się obok mnie. Wstałam i poszukałam go w każdym pokoju. Niema! Może poszedł do sklepu? Nie! Przecież jest 03.00 w nocy. Wyszłam na podwórko. Poszłam do naszego konia, a dokładniej mojego, mojej Rose. Dostałam ją od niego, gdy byliśmy jeszcze przyjaciółmi.



Pogłaskałam ją po pysku i wypuściłam ze stajni. Usiadłam na ławce obok ogromnego drzewa. Patrzałam jak Rose je trawę, tak to bardzo ciekawe... Poczekałam aż przyjdzie do mnie, żeby przywiązać do niej sznur i przejść się na łąkę wykupioną przez Willa tydzień temu. Była naprawdę wielka. Rose uwielbia na niej biegać. Wyszłam przez tylną bramkę, ciągnąc za sobą konia. Gdy szłam zadzwonił mój telefon. Od razu cofnęłam się do domu, myślałam że to Will przyszedł i chce mnie o tym poinformować. No tak zapomniałam że miałam go wyjąć z kieszeni przed wyjściem.
- Słucham? - zapytałam w słuchawkę telefonu.
- Cześć [T.I] śpisz? - powiedziała raczej nieznajoma mi osoba.
- A kto mówi tak w ogóle?
- Zayn Malik, twój brat.
- Czemu dzwonisz do mnie o takiej godzinie?
- Ale nie śpisz.
- No nie. Po co dzwonisz?
- Kim jest dla ciebie Will?
- Will to mój chłopak. - odpowiedziałam nieruszona tym pytaniem.
- A.. Nie wiedziałem... - posmutniał Zayn.
- A co? - zapytałam zniecierpliwiona.
- [T.I] nie denerwuj się... - odparł, jak miałam się nie denerwować?!
- Will jest u mnie.
- To dobrze.. - ucieszyłam się, że nic mu nie jest. Ale skąd on wiedział gdzie mieszka Zayn?
- Nie... To niedobrze [T.I]... - powiedział i później słyszałam tylko przeraźliwy krzyk Sky i telefon wypadający z ręki Zayna. Rozłączyłam się. Szybko wybiegłam z domu w stronę domu mojej "rodziny". Nie martwiło mnie nawet to że na dworze temperatura jest na minusie, a ja w koszulce na krótki rękaw, startych rurkach i w japonkach. Przechodnie odwracali się, tylko po to by zobaczyć czy naprawdę jestem nienormalna, czy im się tylko przewidziało. Dotarłam do domu Zayna. Otworzyłam drzwi. Zamknięte. Przeszłam przez otwarte okno. Cisza. W tej chwili znajdowałam się w pokoju Sky. Pełno pucharów, czyściutko. Przejechałam palcem po jednym w pucharów znajdującym się na górze szafki. [T.I] co ty robisz? Nie na to czas! Perfekcyjna pani domu się znalazła! Lekko uchyliłam drzwi, tak żeby nikt mnie nie usłyszał. Przeszłam na korytarz. Obeszłam już prawie wszystkie pokoje. Oprócz strychu, ale co miałam ujrzeć na strychu? Mysz najwyżej. Przeszłam cicho po schodach. Pociągnęłam za klamkę. Zamknięte! Przeszukałam szafkę znajdującą się obok drzwi. Tam znalazłam klucz. Otworzyłam drzwi i zamarłam. Łzy napłynęły do moich oczu. Zobaczyłam Sky, cała blada, leżąca na podłodze. Podeszłam bliżej, podcięte gardło... Nachyliłam się nad nią, zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Podniosłam jej zimne ciało i przytuliłam się do niego. Wzięłam ją i zeszłam po schodach. Zaniosłam ją do jej pokoju, położyłam na łóżku i poszłam szukać Zayna i Willa. Oby żyli... Ten kto to zrobił... Zabije go. Po prostu zabije, bez zastanowienia. Usłyszałam krzyk. Krzyk dobiegał z ogrodu. Roztrzęsiona wyjrzałam zza rogu domu, za którym się chowałam. Pisnęłam z przerażenia. Zjechałam po ścianie domu. Zaczęłam płakać, chodź trudno nazwać to zwyczajnym płaczem. Will stał nad leżącym pod drzewem Zaynem i dźgał do nożem. Wzięłam stojącą obok mnie kosę. Po cichu szłam w kierunku Willa. Zayn mnie zauważył, patrzał na mnie oczami przepełnionymi bólem. Nagle odwrócił się Will. Bez wahania wzięłam zamach i kosa, którą niedawno trzymałam była teraz w rękach Willa. Odsunęłam się dwa kroki do tyłu i potknęłam się o coś. Przewróciłam się. Wyjęłam telefon z kieszeni i rzuciłam go w stronę Zayna. Złapał, a Will zaczął na mnie wrzeszczeć.
- Ty suko! Zayn to twój brat, tak? - zapytał z kpiną w głosie. Nie odezwałam się tylko wybuchłam niepohamowanym płaczem. - Ja cię kochałem! - wziął głowę na dół i z oczu wyleciały mu łzy. Usłyszałam dźwięk karetki i policji. Ucieszyłam się. Policja pobiegła żeby zabrać Willa. A tatownicy medyczni zabrali Zayna.
- Co tu się stało? - zapytał policjant.
- Pan.... Pan wejdzie przez to okno.... Proszę... - szepnęłam pokazując na okno prowadzące do pokoju Sky. Policjant wykonał moją prośbę i za pięć minut Sky była schowana w czarnym worku. Zabrali mnie do szpitala. Nic mi nie było. Od razu poszłam odwiedzić Zayna. Opowiedział mi jak to się stało.
- Zayn... Wiesz co.. To dziwne, ale ja naprawdę coś do ciebie czuję...
- Naprawdę, ja też, ale my nie możemy..
- Wiem...
- Ale to możemy... - powiedział i pocałował mnie w usta.


***  Trzy lata później  *** 

Tak, Zayn jest moim bratem... Ale wcale mi to nie przeszkadza. Z czasu do czasu całujemy się i zachowujemy jak zwyczajna para, mamy firmę kosmetyczną. Ja jestem fryzjerką, a Zayn masażystą. I zamierzamy znaleźć sobie swoją drugą połówkę i mieć dzieci, reszta się jakoś dalej potoczy...


Krótki ;p Nie wyszedł... ;< Wiem.. Brak weny ;p