I Love 1D

czwartek, 14 listopada 2013

Niall ~We are young~ cz.IV



"The moon is on my side
I have no reason to run
So will someone come
and carry me home tonight"
Odłożyłam swój pamiętnik na biurko i położyłam się spać. Obudziłam się rano, około 06.00. Było za wcześnie by iść do jakiegokolwiek sklepu spożywczego, więc zrobiłam sobie kanapkę. Później ubrałam się i poszłam do ogrodu. Była już godzina 8.00. Poszłam do sklepu, po jakieś produkty spożywcze, do napełnienia mojej opróżnionej już lodówki. Wróciłam i zaczęłam oglądać jakieś nudne seriale.

~Oczami Nialla~

W nienagannym spokoju wróciłem do domu. Od razu zasnąłem na kanapie. Obudziłem się po 10.00. Nie jadłem, nie miałem ochoty na nic. Po prostu nie chciało mi się żyć. Bez niej nie mogę żyć. Lepiej byłoby gdybym umarł. Zostawiłbym więcej tlenu dla innych, ja tylko go marnuję. Dlaczego życie jest tak okrutne? Jedni umierają, inni się rodzą... Ludzie przeżywają cudowne chwile, ale podejrzewam że więcej jest tych gorszych chwil. [T.I] jest piękna, wspaniała, a... a ja... nie... Chciałbym teraz przy niej być, porozmawiać, wyjaśnić, przytulić, ale ona nie chce. Chodź ja pragnę jej bliskości...

~Oczami [T.I]~


Bez Nialla jestem nikim. Ciałem bez duszy... Ale nie powiem że go kocham, lecz nie powiem również że Niall się nie liczy. Bo nie znajdę drugiej takiej osoby jak on. Czuję się jakbym już umarła i była w piekle. Tak w piekle... Niebo to raj, a ja nie czuję się jak w raju. Chciałabym cofnąć czas, zmienić się. Żebym nie poznała Nialla. Ale wtedy nie przeżyłabym najpiękniejszych chwil w moim życiu. Nie miałabym wspomnień. Chciałabym wykrzyczeć mu wszystko co czuję, ale gdy pragnę to zrobić, po prostu nie mogę... Pamiętam gdy życie nazywałam bajką, piękną bajką. Ale tak nie jest. Mała ja... Kiedyś mówiłam to co myślałam, ale zmieniłam się, z wiekiem jestem coraz głupsza. Wszyscy kiedyś mówili mi:"Jesteś za mała by móc więcej rzeczy od układania klocków." Ja nigdy im nie wierzyłam. Rodzice powtarzali mi że nie mam zwracać uwagi na teksty innych, bo oni tylko potrafią krytykować, a ja mam znosić krytykę. Czuję się jak w labiryncie bez wyjścia, a ja jednak mam nadzieję że je znajdę. Nie pojmuję tego ile emocji może dusić się w tak małym ciele, jak moim. Kiedyś napisałam w pamiętniku:"Jeśli będziesz miała gorszą chwilę, połóż się i zaśnij. Ale jeśli będziesz wierzyła że to najgorsza chwila w życiu, połóż się i zaśnij na zawsze..." I ja wierzę że to jest ta najgorsza chwila w życiu. Ale nie poddam się. Nie pogrążę się w wiecznym śnie. Przynajmniej ja tego nie chcę...


~Oczami Nialla~

Co by się stało gdybym umarł? Ktoś by za mną tęsknił? Ktoś by za mną płakał? Czy wszyscy by zapomnieli o mnie? Może... Ale nie zamierzam spróbować. Jak w ogóle można się zabić?! Nie mieści mi się to w głowie. Tak się zastanawiam... Ale nie! Niall, nie dopuszczaj takiej myśli do siebie! Wtedy mógłbym się zabić, wszystkim, w jakikolwiek sposób.

~Oczami [T.I]~

Szłam właśnie do sklepu, ulicą, w tej, na której poznałam mojego Nialla. Szłam slalomem. Nagle odwróciłam się zaniepokojona hałasem dobiegającym zza moich pleców. Przestraszyłam się. Zobaczyłam światła, był to samochód. Później obraz mi się urwał...

~Oczami Nialla~

Myślałem o [T.I], gdy nagle poczułem ból przeszywający cały mój brzuch i żebra, bolał mnie również kark. Położyłem się do łóżka i usłyszałem dźwięk jadącej karetki. Nie wstawałem by sprawdzić w którą stronę jechała, po co? W tej chwili ktoś umiera, a ja będę patrzał jak jedzie? Co to, to nie. Chwilę później usłyszałem straszny huk. Ciało zaczęło boleć mnie jeszcze bardziej. Jednak wyszedłem z domu i pobiegłem zobaczyć co się dzieje. Karetka była przewrócona na bok, widać było również samochód, który jak podejrzewam buchnął w karetkę. Pośpiesznie wyjąłem telefon i zadzwoniłem pod numer alarmowy. Nie wiedziałem czy dzwonić po następną karetkę, czy po policję, lub straż pożarną. Miałem mętlik w głowie. Zrobiło mi się żal osób z samochodu oraz karetki. Podszedłem do kilku osób stojących przy karetce. 

- Co tu się stało? Słyszałem okropny hałas. - mówiłem szybko i niewyraźnie.
- Ten samochód osobowy buchnął w karetkę! - powiedziała moja sąsiadka, wielce zdenerwowana.
- O Jezu... - złapałem się za głowę i odwróciłem się słysząc jadącą policję i karetkę. Zaczęli wysiadać z aut, próbowali wyciągać osoby. Zobaczyłem długie, brązowe włosy wystające z tyłu poturbowanej karetki.
- Widzę! Tam są czyjeś włosy! - wskazałem palcem na włosy.
- Dziękujemy za pomoc, ale niech się pan oddali. - poprosił mnie policjant. Ratownicy lekko złapali za włosy, zsuwając kawałek blachy z ciała osoby. Zaczęli wyciągać dziewczynę (przynajmniej wydawało mi się że była to dziewczyna). Przeraziłem się widząc ubrania [T.I]. Wyciągnęli ją, to była ona. Przepychając się przez tłum ludzi, podbiegłem do niej. Po jednym zawsze poznam [T.I]. Pod ciuchami ukrywa wisiorek z połową serca, na którym wygrawerowane jest:"Dla mojej drugiej połówki... Zawsze kochający Niall." . Kiedyś dałem to [T.I]. Od tamtej chwili nie zdejmuje go. Ja też mam podobny. Ale na nim jest napisane:"Dla mojej drugiej połówki... Zawsze kochająca [T.I].". Miała swój wisiorek. Cały zakrwawiony. Tak samo jak jej twarz. Delikatnie musnąłem jej usta. W tej chwili z otchłani rozpaczy wyrwał mnie policjant, wraz z dwoma ratownikami medycznymi. Pojechałem z nimi do szpitala. 

~Tydzień później~

 [T.I] przeżyła. Właśnie się zbudziła.

- Panna [T.N] pana woła. - zawołał lekarz.
- Już, już. - odpowiedziałem, biegnąc do sali, w której leżała [T.I].

- Hej Niall. - przywitała mnie, próbując się uśmiechnąć.
- Hej [T.I], jak się czujesz? - zapytałem, nie wiedząc co w tej chwili mam powiedzieć.
- Wyśmienicie... Leżę na łóżku szpitalnym, nie wiem czy przeżyję, ale tak po za tym, to znakomicie - powiedziała z ironią w głosie.
- Przepraszam. - przeprosiłem za nieprzemyślane pytanie.
- Co się stało? - zapytała, patrząc mi prosto w oczy.
- Uderzył w ciebie samochód, a gdy jechałaś w karetce, w karetkę walnął samochód. - wyjaśniłem.
- A co mi jest? - ponownie zapytała.
- Lekarze mówią że nie będziesz chodziła, masz złamany kręgosłup. - na te słowa [T.I] zaczęła płakać.
- [T.I] ja cię kocham. - w końcu to z siebie wydusiłem.
- Niall, ja ciebie też. - szepnęła.
- To znaczy że mi wybaczasz? - zapytałem podekscytowany.
- Niall... Jesteśmy młodzi, popełniamy wiele błędów. - po tych słowach, aparatura zaczęła wariować, lekarze wyprosili mnie z sali. A moje ciało znowu przeszył ogromny ból, więc usiadłem. Zacząłem płakać. Bałem się o życie najważniejszej osoby w moim życiu. Po chwili zasnąłem.

 Byliśmy w naszym domu. Siedzieliśmy przy rozgrzanym kominku, z dziećmi.
Z Melanie i Tony'm.
 - Jak dobrze że żyję, inaczej nie mielibyśmy tych urwisów. - zaczęła moja żona.
-Nawet nie wiesz jak ja się cieszę. - odezwałem się.
- Wybaczyłam ci....

Mój sen przerwał lekarz.

- Co z [T.I]?! - zerwałem się z krzesła.
- Jakby to panu powiedzieć....



Juuuupi!!! Mamy czwartą część! W trakcie pisania tego imagina słuchałam to, kocham tą piosenkę. Przepraszam że tak długo czekaliście, ale laptop mi wysiadł, a brat grał w "Counter Strike'a", a jak to on, nie chciał wyłączyć tej gry. To dobranoc! xD


6 komentarzy = następna część.
Chyba stać was na to? ;33

4 komentarze:

  1. Naprawdę fajna. Bardzo mi sie podoba <3 Pisz dalej ;3

    I ♥ it

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny <3 szybko codziennie tu wchodzę <3

    OdpowiedzUsuń
  3. PS: Dziękuje za aktywność na moim blogu. Nie było mnie w internetach przez ponad miesiąc, w ogóle nie miałam dostępu do komputera, a teraz tak wróciłam do tego i przeczytałam jeszcze raz co tam naskrobałam oraz komentarze... Matko, uwielbiam twoje komy <3 Podnoszą mnie na duchu i zachęcają do dalszego pisania.
    PS2: Wreszcie odpowiedziałam na pytania w zakładce :)

    OdpowiedzUsuń