I Love 1D

środa, 25 marca 2015

Imagin Pożegnalny - Zayn ♥

Tak wiem, nie publikowałam tu niczego od baaaardzo dawna, ale no cóż. Dlatego teraz, chciałam napisać imagin pożegnalny. Z powodu odejścia Zayna z zespołu, będzie on o Zaynie. Mimo, że nie jestem już Directioner, ta informacja wzruszyła mną... Notka pod imaginem. (pisany na komórce, za błędy przepraszam)


       Nie ma to jak bycie zwykłą, szarą myszką w tym świecie. Mającą tyle marzeń, które boi się spełnić. Zawsze gdy jest dobrze, los pokazuje nam, że się mylimy. Jeszcze do niedawna miałam swoje miejsce w szkole. Teraz nie chcę wstawać, bo nie mam po co... "Przyjaciółka" znalazła sobie inne, a teraz to one wymiatają szkołą i jednocześnie ściągają mnie na dno. To, że osoba, której powierzałam wszystkie tajemnice, której ufałam, ona teraz za wszelką cenę chce zniszczyć mi życie. Wciąż w głowie siedzi mi złe wspomnienie...

Stałam na korytarzu, pełniąc zadanie dyżurnej. Ona była z drugiej strony korytarza. Gdy ja stałam kompletnie sama, ona śmiała się w najlepsze ze sporą grupą koleżanek. Osoby, których nie miałam przypuszczać na drugą stronę, one olewały mnie, barowały itd., jakbym była cholernym cieniem. Jakbym rozpuściła się w powetrzu. Później te same osoby z uśmiechem pochodziły do tej całej grupy i śmiały się ze mnie. Po prostu moja bezsilność była nie do zniesienia. Łzy cisnęły się same do oczu i nic nie mogłam na to poradzić. Nie chciałam płakać. Nie tam, nie wtedy. Trudno, i tak straciłam pozycję i uznanie w szkole. W tamtej chwili ściągnęłam kamizelkę dyżurnej, chwyciłam plecak i wyszłam ze szkoły. Gdzieś miałam spojrzenia wszystkich. Szłam przed siebie nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Łzy płynęły po mojej twarzy, jakbym weszła pod prysznic, ale wizerunek najmniej się liczył. 

A właśnie teraz siedzę na ławce w jakimś parku i nic nie ma sensu. Ta sytuacja zdarzyła się jeszcze niedawno. Mój cały makijaż wygląda jakbym wyszła spod painballa. No może nie do końca. Nie stosuję raczej kolorowych cieni. To do mnie nie pasuje. Położyłam swój plecak
na końcu ławki i ułożyłam na nim głowę. Byłam wyczerpana tym wszystkim. Życiem...  Nigdy nie było zbyt dobre. Nie mam domu przypominającego apartamentowiec, to raczej stara kamienica. Moi rodzice nie są biznesmenami i całe dnie pracują, a potem całe noce się kłócą. Mój brat jakoś niezbyt przejmuje się tym, że żyję. Zawsze c wszystko opierało się na przyjaźni i muzyce. Przyjaźń zawiodła. Muzyka nie. Wciąż w głowie rozbrzmewiały mi smutne piosenki idealnie opisujące mnie. Nigdy nie byłam dobra, przyznam. Olewam po całości kościół i te wszystkie religie, ale nie jestem rasistką i akceptuję wszystkie seksualności. Zawsze staram się pomagać zwierzętom. Sądzę, że ludzie nie są fajnymi istotami. Jedyne co potrafią to wywyższać się, obrażać. Już dawno straciłam wiarę w ludzkość.
       Z moich zamyśleń, gdy już prawie zasypiałam, wyrwał mnie czyjś głos.
- Hej, nie zasypiaj. Jest za zimno dla ciebie. Zamarzniesz. - powiedział męski głos.
- To nawet lepiej. - westchnęłam i upuściłam jedną łzę. Mężczyzna usiadł obok, a ja dopiero teraz na niego spojrzałam. Rozpoznałam go. Był to Zayn Malik. Kto nie zna 1D?
- Kochanie, wszystko będzie dobrze. - odparł, dodając mi otuchy pełnym smutku uśmiechem.
- Nie zrozumiesz. Dla mnie już nic nie będzie dobrze. W sumie nigdy nie było. Ty jesteś wielką gwiazdą z pieniędzmi. Ty nie zrozumiesz takiej jak ja. - łzy coraz bardziej moczyły moją twarz. On je otarł.
- No właśnie. Zrezygnowałem z kariery. To było dla mnie za wiele. Nie możesz mówić, że nie będzie dobrze. Musisz uwierzyć. Ja też przeżywam trudny okres w moim życiu. Nawet nie wiesz ile osób zawiodłem. Jeśli jest najgorzej, może być tylko lepiej. - powiedział Zayn, ściągając swój płaszcz i przykrywając mnie nim.
- Ale ja nie mam przyszłości. - pokręciłam przecząco głową.
- Powiedz mi tylko swoje imię. - szepnął, zbliżając się do mnie.
- Jestem [T.I.]. I tak zapomnisz. - odkręciłam głowę w inną stronę i spojrzałam w ziemię.
- Przysięgam, że nie zapomnę. I jeśli ty przysięgniesz mi coś, ja odmienię twoje życie. Zakład? - zapytał, odwracając moją głowę.
Ja tylko przytaknęłam, patrząc na niego.
- Nie zrobisz sobie nic i właśnie teraz się uśmiechniesz. - spojrzał na mnie wyczekująco. - Nie zrobię sobie nic. - powiedziałam, uśmiechając się.
- Jesteś piękna. Teraz zostań tak i daj mi swój plecak. - powiedział, a ja wykonałam jego polecenie. Wstałam, co on także zrobił. Wyciągnął przed siebie dłoń, dając mi do zrozumienia, że mam za nią złapać. Położyłam swoją zimną dłoń na jego ogrzanej, dużej dłoni. Szłam z nim krok w krok, nie odzywając się.
       Po  jakimś czasie dotarliśmy do jakiegoś pięknego, dużego budynku. Zayn otworzył drzwi. Wnętrze było również idealne. Mulat ściągnął mój plecak ze swojego ramienia i włożył go do kominka, podpalając go. Patrzałam się na to wszystko ze zdumieniem.
- [T. I.] zacznijmy tutaj wszystko na nowo. Dostaliśmy nowe życie. Nigdy się już nie poddamy. Zapamiętaj to. - odparł, łapiąc mnie za dłoń. Razem patrzeliśmy z uśmiechem na ustach w płomienie palące przeszłość.


Bo każdy koniec może być
nowym początkiem... 


Więc tak. Imagin jest bardziej utrzymany w smutnym nastroju, jednak pod koniec daje tą nadzieję na lepsze jutro. Ja również raczej żegnam się z blogiem. Uważam, że na nim zaczynałam odkrywać pisarstwo i porównując moje pierwsze prace z tymi ostatnimi, nie ma w sumie co porównywać. Sądzę, że ta nocna godzina nie wpłynęła na jakość imagina pożegnalnego. Ja życzę Zaynowi i wam dziewczyny również lepszego startu. To czas, w którym powinnyśmy zebrać się w garść i ruszyć naprzód z lepszymi osobowościami. Ja sama przyznam, że nie miałam łatwo, jednak przyznałam, że trzeba mieć swój własny charakter i światopogląd, nie zwracając uwagi na innych, bo wtedy żyje się o wiele lepiej. Może to odejście Zayna będzie przełomem w życiu każdego z nas? Mam nadzieję, że nie zanudziłam i życzę wam od razu wesołych świąt, wakacji itd., bo raczej nie pojawi się tu już żaden wpis. Żegnam was, kocham was i wszystko naraz. Trzymajcie się! ♥⭐✖




1 komentarz: